POLOWANIE NA MIKROBY CZY BIOTECHNIKA?

W 1926r. ukazała się jedna z pierwszych nowoczesnych popularnych książek – 0 tematyce biologicznej. Poświęcona była bakteriologii, jej autor, Paul de Kruif, był nie tylko wybitnym bakteriologiem – podczas I wojny światowej odkrył anty- toksynę przeciw zgorzeli – lecz potrafił również pisać zrozumiale, lekko, zwięźle

– 1 zajmująco, toteż jego książka, mimo pozornie tak nieatrakcyjnego tematu, stała się wkrótce bestsellerem światowym. Swe powodzenie i szerokie spopularyzowanie zawdzięczała m.in. przewijającemu się na jej kartach wezwaniu do obrony i skutecznej walki przeciw drobnoustrojom, które nam zewsząd zagrażają. To podejście autora wyraża się już w tytule książki Łowcy mikrobów, a jeszcze bardziej w tytułach rozdziałów. Czytamy tam: Ludwik Pasteur – Bakterie są groźne Robert Koch – Pogromca śmierci Pasteur i wściekły pies Ross przeciw Grassiemu, Malaria itd., itd. Wszystko to jest niezwykle interesujące i pasjonujące, ale równocześnie jednostronne, fatalnie jednostronne.

Widać to szczególnie wyraźnie już w rozdziale pierwszym, gdzie Antoni van Leeuwenhoek został opisany jako pierwszy łowca mikrobów. Antoni van Leeuwenhoek, urodzony w 1632 r. w Delft, właściciel sklepiku, był statecznym mieszczaninem, ale miał jedną wielką pasję – mianowicie sam szlifował soczewki powiększające i oglądał przy ich pomocy wszystko, co mu tylko wpadło w ręce. Jego soczewki były coraz lepsze, coraz doskonalsze i dlatego musiało się w końcu zdarzyć, że odkrył także najmniejsze istoty żywe – bakterie („mikroby”) – i nazwał je „żywymi zwierzątkami”. W tym sensie jest on ojcem bakteriologii, mikrobiologii. Ale łowcą mikrobów? Z pewnością tropił on owe „zwierzątka” wszędzie, nawet między własnymi zębami, aczkolwiek jak sam pisał: „mam w zwyczaju rano mocno przecierać je solą, potem duże zęby czyszczę gęsim piórem i jeszcze raz starannie wycieram je chustką”. Nie miał jednak najmniejszego zamiaru ich tępić, zwłaszcza że na pewno nie wiedział, iż wśród tych „zwierzątek” mogą kryć się sprawcy chorób. Kiedy badał małże i raki z kanałów swego rodzinnego miasta, znajdował na ciele samic tysiące drobniutkich zarodków i obserwował, jak w wodzie kanału były stopniowo trawione przez drobnoustroje uznał to za rzecz zupełnie naturalną: „bez tych zwierzątek nasze kanały zostałyby całkowicie zatkane przez same tylko: skorupiaki, których samice mogą nosić na sobie jednocześnie do tysiąca młodych każda”. Czyż myśl ta nie wyrażała po raz pierwszy potrzeby i niezbędności bakterii ? Nie, Antoni van Leeu- wenhoek łowcą mikrobów nie był (był za to członkiem przesławnego Royal Society w Londynie).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *