Ogródek „grzybny”

Ogródek „grzybny” mrówek-ogrodniczek, utworzony w „niewoli” w ciągu kilku dni. Według miedziorytu Alfreda Moliera, który w 1892 r. studiował życie mrówek- -ogrodniczek z powrotem do mrowiska. Nadciągają w ten sposób tysiące robotnic w długich kolumnach i zdarza się, że nawet duże rośliny już po godzinie są całkowicie ogołocone 7 liści. Pozostaje jeszcze „tylko” techniczna sprawa zbudowania drogi. Drogi są dobrze wytyczone, częściowo przykryte sklepieniem i ustawicznie kontrolowane przez brygady budowlane, a w razie potrzeby naprawiane. Chociaż drogi są tak planowo zbudowane i utrzymywane w dobrym stanie, to sam ruch drogowy wydaje się bezładny i nerwowy. O dwu, a tym bardziej czterech pasmach ruchu nie ma mowy. Mrówki potrącają się wzajemnie, wpadają na siebie, przepychają się, bez jakiegokolwiek oglądania się jedna na drugą. Dosyć często można nawet zaobserwować, że najmniejsze robotnice nic nie wloką, ale siedzą na kawałkach liści i w ten sposób ich większe towarzyszki transportują je do domu.

Jeszcze jaśniej zdamy sobie sprawę z celu tej pracy, gdy zajrzymy do mrowiska. Mrówki nigdy nie zjadają kawałków liści, tylko rozcierają je na papkowatą masę, którą potem zanoszą do „plantacji grzybów” (ogródka „grzybnego”). Takie plantacje grzybów z wyglądu przypominają gąbkę do kąpieli, z niezliczonymi kanalikami i jamkami. Przebywają w nich robotnice oraz młode larwy. Przede wszystkim jednak „wysiewa się” tu grzyby, czyli w rzeczywistości kiełkują tutaj zarodniki grzybów zawleczone z kawałeczkami liści. Całość następnie oplatają i pokrywają bardzo liczne strzępki grzybni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *