Koch i Pasteur

Koch i Pasteur zapoczątkowali wielką epokę bakteriologii, antyseptyki i aseptyki , ozdobioną taką plejadą łowców mikrobów, jak Paul Ehrlich, David Bruce, Howard Taylor Ricketts czy Walter Reed i wielu innych. Wszystkim im szło o to, aby zwalczyć szerzące się w tamtych czasach straszne epidemie, i wszystkim im należy się wdzięczność za to, że dzisiaj epidemie te umiemy utrzymywać w ryzach zasługi łowców mikrobów nie ulegają tutaj żadnej wątpliwości.

A jednak-czy stuletnią walkę rzeczywiście wygraliśmy? Czyż nie wybuchają znów epidemie ospy i grypy, czy kiła nie wymyka się znów spod kontroli? Zróbmy jeszcze jeden krok dalej i zapytajmy, czy rzeczywiście rozsądnie było wypowiadać drobnoustrojom tak bezwzględną walkę, choć zrozumiałe jest, że wysiłki te podejmowano z myślą o leczeniu chorób? Nie mamy jeszcze Therapia magna stérilisons, o której marzył Paul Ehrlich – uniwersalnie działającego antybiotyku, który zabijałby wszystkie drobnoustroje. I powinniśmy być zadowoleni z tego, że go nie mamy.

Nie bez powodu radził profesor Koprowski z Filadelfii swemu’ wnukowi, gdy ten chciał zostać lekarzem: „nie wdawaj się w badania zmierzające do wytępienia chorób zakaźnych ich sprawców zepchnąłbyś tylko do podziemi, skąd zaczęliby prowadzić nigdy nie kończącą się wojnę podjazdową”. Nowoczesna medycyna może tylko przyznać mu w tym rację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *